Emocje

Wpływ miasta na człowieka

Posted by on Lis 11, 2009 in Emocje | 0 comments

Dzieci chcą mieć możliwości kształcenia się, nie chcą być „mięsem armatnim” i wobec tego proszą rodziców, by głosowali na partię socjalistyczną – był to wyraźny apel o charakterze emocjonalnym. Miasto, w którym przeprowadzono eksperyment, podzielono na trzy równe i podobne części. W jednej z nich rozdawano ulotki będące przekazem emocjonalnym, w drugiej rozdawano ulotki o charakterze racjonalnym, a trzecia część miasta była swoistą grupą kontrolną, w której nie rozdawano żadnych ulotek partii socjalistycznej, do mieszkańców docierała jednak propaganda radiowa. W każdej części miasta rozdano 5000 ulotek. Analiza głosów oddanych na partię socjalistyczną w poszczególnych okręgach wykazała, że tam gdzie rozdawano materiały zawierające argumentację emocjonalną, wzrost głosów oddanych na partię socjalistyczną w stosunku do poprzednich wyborów wyniósł 50 %, natomiast tam, gdzie rozdawano ulotki zawierające argumentację racjonalną, liczba głosów oddanych na partię socjalistyczną wzrosła o 35,4%. W tej części miasta, w której nie rozdawano żadnych ulotek, liczba głosujących na socjalistów zwiększyła się tylko o 24,05%. Po wyborach, z mieszkańcami dwóch okręgów wyborczych, w których rozdawano ulotki, przeprowadzono wywiady. Wynikało z nich, że wyborcy otrzymujący ulotki o treści emocjonalnej lepiej pamiętali ten fakt, niż wyborcy, którzy dostali ulotki zawierające argumentację racjonalną. Lepiej pamiętano treść ulotek emocjonalnych niż racjonalnych. Wynik tego badania zdawał się popierać tezę, że argumentacja emocjonalna jest bardziej efektywna w kształtowaniu postaw niż argumentacja racjonalna. Jednakże zastanowienie się nad sprawą podziału na argumentację emocjonalną i racjonalną prowadzi do wniosku, że podział ten jest zbyt ostry, nie ma bowiem argumentów czysto emocjonalnych czy czysto racjonalnych. Każdy argument zawiera bowiem treść, a jednocześnie budzi jakieś choćby bardzo słabe emocje. Można więc mówić tylko o względnej przewadze emocji w argumentacji nad elementami racjonalnymi lub przeciwnie. Innymi słowy, słuszniej jest postawić pytanie, czy bardziej skuteczne są argumenty wywołujące silne emocje, czy raczej argumenty wywołujące słabe emocje. W ten sposób do sprawy podeszli I. L. Janis i S. Feshbach.i Przygotowali oni trzy rodzaje przekazów propagujących właściwe mycie zębów. Jeden z tych przekazów w zamierzeniu miał wywoływać silne emocje, wspominano w nim o chorobach związanych ze złym stanem zębów. Pogadanka była ilustrowana zdjęciami naturalistycznymi przedstawiającymi skutki tych chorób; w materiale wywołującym emocje o średniej sile było mniej tego rodzaju zdjęć i mniej gróźb co do możliwości zachorowania. Materiał trzeci, mający wywoływać najsłabsze emocje, obejmował najmniej zdjęć, a także groźby dotyczące zachorowania miały bezosobowy charakter. W wywiadzie, przeprowadzonym z badanymi po wysłuchaniu przez nich pogadanek, okazało się, że istotnie pogadanka zawierająca najsilniejsze argumenty emocjonalne powodowała u znacznej liczby osób (74 % badanych ) największy lęk o stan zębów; materiał średnio .silny wywołał taki lęk u mniejszej liczby osób (60 %); a materiał w założeniu słaby wywołał silny lęk u najmniejszej liczby osób (48 %). Kiedy jednak sprawdzono, na ile badani zastosowali się do zaleceń propagandowych związanych z myciem zębów, okazało się, że najmniej zmian w pożądanym kierunku pojawiło się u osób, które wysłuchały materiału wywołującego silne uczucia (8 % zmian netto), nieco więcej zmian wystąpiło u osób, które wysłuchały pogadanki dającej średnie emocje (22% zmian netto), a najwięcej u tych, którzy wysłuchali pogadanki, wywołującej najsłabsze uczucia (36% zmian netto). Warto również zwrócić uwagę na jeszcze jeden ciekawy fakt, a mianowicie, że istnieje zależność między tym, jakiej pogadanki wysłuchali odbiorcy, a ich odpornością na przyszłe kontrargumenty. Okazało się mianowicie, że najmniej uodpornieni byli ci, którzy słuchali pogadanki powodującej silne stany emocjonalne, nieco bardziej zaś odbiorcy, którzy wysłuchali pogadanki Wywołującej emocje o średniej sile, natomiast najbardziej ci badani, którzy wysłuchali pogadanki wywołującej najsłabsze emocje. Tak więc na podstawie powyższego badania możemy wysnuć wniosek, że posługiwanie się argumentacją wywołującą silne emocje szczególnie takie, jak lęk czy strach, nie powoduje zamierzonych zmian w postawach, nie jest skuteczne: nieco bardziej skuteczne są przekazy zawierające argumentację średnio-emocjonalną; natomiast najbardziej skuteczna jest argumentacja wywołująca słabe stany emocjonalne. Przekaz wywołujący silne emocje słabo uodpornia na kontrpropagandę, a dobrze uodpornia przekaz wywołujący słabe emocje. Wynik ten można interpretować w różny sposób. Na przykład: 1. Silne emocje wywołane przez odpowiednio przygotowany przekaz powodują, że zaciera się treść argumentów, które mają nas przekonać o słuszności sugerowanej tezy. Boję się, że będę miał zabieg dentystyczny i nie mogę znaleźć argumentów na to, co robić, żeby zapobiec temu zabiegowi. 2. Możemy również przypuszczać, że pod wpływem silnych emocji zapominamy argumenty zawarte w tekście, co nie powoduje zmian w zachowaniu, jak również nie uodpornia na kontrpropagandę. 3. Możemy mówić także, że argumentacja wywołująca silne emocje jest argumentacją zagrażającą nam. W tej sytuacji staramy się odsuwać myśli o grożącym nam niebezpieczeństwie lub racjonalizujemy pewne sprawy. I tak na przykład, gdy ktoś zwraca nam uwagę, że od palenia papierosów możemy dostać raka płuc – wówczas tłumaczymy sobie, że przecież nie wszyscy dostaje raka płuc albo że ten jedyny papieros, który teraz właśnie pale nie doprowadzi moich płuc do tej choroby. Innymi słowy, można mieć wątpliwość co do efektywności propagandy opartej na wywoływaniu strachu u odbiorcy. Jednakże musimy podzielić się pewną wątpliwością, że – być może – w pewnym okresie życia, kiedy dziecko jest zupełnie zależne od wychowawcy, posługiwanie się takimi środkami kształtowania postaw, które,Wywołują silne uczucia, jest z punktu widzenia ich skuteczności w pełni uzasadnione. Warto również poinformować Czytelnika, że inne badania wykonane później, a przedstawione w pracy H. Leventhala>, nie w pełni potwierdzają dane zawarte w pracy I. L. Janisa i S. Feshbacha. Między innymi przeprowadzono badanie, polegające na tym, że widzowie jednej z wystaw zdrowotnych oglądali film przedstawiający operację raka płuc – był to przekaz wywołujący silny strach; inne osoby oglądały ten film tylko w części, a mianowicie pokazujący przygotowania przedoperacyjne, diagnozę, był to przekaz wywołujący średni stan emocjonalny; trzecia grupa zaś. w której wystąpił słaby strach, czytała tylko broszurę zawierającą dane statystyczne o zależności między paleniem papierosów a zapadalnością na raka płuc’. Następnie z osobami badanymi w ten sposób przeprowadzono wywiady, z których wynikało, że manipulacja strachem była udana, to znaczy najsilniejszy strach wywoływał film pokazujący operację, mniejszy, film nie zawierający operacji, a najmniejszy czytanie broszury. Przy powierzchownej analizie statystycznej, robionej podobnie tak to czynili I. L. Janis i S. Feshbach, okazało się, że brak jest różnic między grupami w odpowiedziach na pytania o -chęć rzucenia palenia papierosów czy poddania się prześwietleniu płuc w celu ewentualnego wykrycia raka. Jednakże uzyskane dane poddano nieco innej analizie wychodząc z założenia, że materiały mające wywoływać określony poziom strachu u różnych osób mogą spowodować reakcje emocjonalne o rozmaitej sile. Kiedy policzono współczynniki korelacji między siłą strachu wywołanego przez poszczególne materiały, a wielkością chęci poddania się prześwietleniu i siłą tendencji do zaprzestania palenia, zauważono, że współczynniki te są dość wysokie i dodatnie (między strachem a chęcią rzucenia palenia 0,40 w grupie, gdzie wywoływano silny strach, a 0,47 w grupie, w której wywoływano średni strach; podobne wyniki uzyskano w przypadku korelowania siły strachu z wielkością chęci poddania się prześwietleniu). Widzimy, że istnieje pewien, aczkolwiek niezbyt silny, związek między stopniem emocjonalności danego materiału a tendencjami do zmiany postawy. Trzeba także zwrócić uwagę, że reakcja na materiały mające wywołać różny stopień strachu zależy również od cech samego odbiorcy, czyli m. in. od tego, czy występuje u niego wysoki poziom lęku o własne zdrowie. Można przypuszczać, że istnieje krzywoliniowa zależność między poziomem lęku a efektywnością różnorodnego rodzaju materiałów wywołujących strach. I tak,osoby o wysokim poziomie lęku bardziej zmieniają swoje postawy pod wpływem materiałów o średnim natężeniu strachu niż pod wpływem materiałów wywołujących słaby strach. Osoby o wysokim poziomie lęku słabiej natomiast reagują na materiały wywołujące silny strach, a to dlatego, że silny strach przeżywany po zapoznaniu się z takim materiałem prowadzi ich do wniosku, że i tak nie ma znaczenia, co zrobią, bo i tak zachorują, natomiast u osób mających niski poziom lęku o własne zdrowie. Prawdopodobnie zależność ta ma charakter prostoliniowy, to znaczy, że im silniejszy strach wywołuje dany materiał, tym bardziej są oni skłonni zmieniać pod ich wpływem swoje postawy. Ten typ rozważań m. in. skłonił J. E. Siesicką do przeprowadzenia eksperymentu, w którym postanowiła ona zbadać, jak przekazy w różnym stopniu wywołujące strach wpływają na spostrzeganie wiarygodności nadawcy oraz jak to spostrzeganie zależy od poziomu lęku odbiorców.1 Autorka przygotowała trzy rodzaje przekazów wywołujących strach. Wszystkie trzy dotyczyły szkodliwości palenia papierosów. Były to wypowiedzi nagrane na taśmie magnetofonowej z tym, że w silnym przekazie wspominano o możliwości śmierci z powodu raka wywołanego paleniem papierosów, byl on także ilustrowany wieloma kolorowymi zdjęciami. Materiał średni nie zawierał zdjęć chorób, a tylko ulotki dotyczące szkodliwości palenia i w bardzo umiarkowany sposób wspominano w nim o możliwości śmierci, natomiast materiał słaby wzmiankował tylko o lżejszych chorobach związanych z paleniem papierosów.

Read MoreTagi , ,